Jak na starcie nie podciąć sobie nóg i jakie są najczęstsze błędy na diecie? Z dzisiejszego wpisu dowiecie się, jakie trzy powszechne błędy zwodzą na manowce nawet pełnego dobrych chęci człowieka rozpoczynającego dietę. Będziecie mogli ocenić, czy nie wpadliście już kiedyś w jedną z autosabotujących pułapek. Zapinamy (a po obiedzie - luzujemy) paski i startujemy.
Błędy na diecie : jeszcze nie zaczynam, a już kończę
Albo, jak lubię to nazywać, Wolę szybciej schudnąć, bo już trochę zgłodniałam.
Nożem na gardle, żeby podkręcić tempo odchudzania mogą być oczywiste okoliczności - okrągłe urodziny, zlot na dwudziestolecie matury albo termin operacji bariatrycznej. Czemu jeszcze tak nam się spieszy, żeby zobaczyć upragnione cyfry na wadze albo w kalendarzu, wyznaczające koniec redukcji?
Myśli w głowie towarzyszące zaznaczaniu daty do której się odchudzamy często sugerują, że koniec redukcji to koniec jakiejkolwiek diety w ogóle. To znaczy staramy się bardzo i pilnujemy przez jakiś czas, osiągamy super sylwetkę i jak to się stanie to już znowu wszystko wolno. Wymęczeni unikaniem ulubionych wysokocukrowych potraw nadrabiamy pustki w sercu i żołądku, którymi skrzywdził nas zdrowszy jadłospis. Jakby przez kilka miesięcy reżimu organizm miał stale przestawić się na turbo spalanie i już do końca życia przerabiał wiaderka Grycana na ketony. Wyobrażenie, że mamy podejmować nadal, dzień w dzień jakiś wysiłek, żeby być dociętym i zdrowym raczej nie pojawia się w poradnikach “100 kilo w dół w 100 dni” i z miejsca wywołuje zespół przewlekłego zmęczenia.
Ustalanie celów redukcyjnych powinno mieć nie tylko spektakularnie zaplanowany początek, ale też rozsądny koniec tudzież happy end bez efektu jo-jo. Ketoadaptacja czy praca z nowym jadłospisem to ma być czas na wypracowanie nawyków, które właśnie z mniejszym trudem będziemy kontynuować w post-głodnym życiu, a nie jakiś niewielki procent roku, który zaraz odchodzi w zapomnienie razem z mniejszymi spodniami. Dzięki temu nasze błędy na diecie będą znikome.
A jeśli traficie w internecie na bardzo skuteczne i jeszcze bardziej krótkoterminowe strategie odchudzające, polecam komentować je hashtagiem #ojojojo albo czymś w tym guście.
Błędy na diecie: kombinatorzy lepiej chudną
Rozpoczynanie redukcji od skomplikowanych, specjalistycznych protokołów sprawia, że czujemy się wyjątkowi jak studenci z Hogwartu, którym wytresowana sowa przynosi w kopercie stypendium za wybitne osiągnięcia.
Jest kilka kilo do zrzucenia, może włączę post co drugi dzień, w weekend 10 gramów węgli więcej intraworkout, wykluczę szczawiany i warzywa psiankowate, a przed pracą zrobię lewatywę z MCT.
No bo jaka jest alternatywa? Zwykły deficyt kaloryczny i mięso z warzywami i oliwą? Takie rzeczy na pewno są zbyt banalne, żeby mogły zadziałać.
Kreowanie zdrowych nawyków nie będzie codziennie ekscytujące jak Disneyland. Im większe zagmatwanie w jadłospisie, tym trudniej się go trzymać. Zwłaszcza jeśli nie żyjemy na bezludnej wyspie obfitującej w kokosy i święty spokój i nie mamy całego dnia na kiełkowanie na balkonie ekologicznej lucerny. Zaczynamy od podstaw, nudy, banału. Upraszczamy.
I często okazuje się, że to te “za proste” rzeczy dają największe efekty. Na lata, nie tylko na insta.
Błędy na diecie 3: dużo zmieniam, ale nie wiem co
Projekt Redukcja 2023 rusza już całkiem niedługo - ci, którzy dołączyli może powoli czują jego oddech na plecach albo zaznaczyli datę w kalendarzu i zerkają co jakiś czas, czy dziś jeszcze można się objeść. Podobnie ma się sytuacja przed pierwszą wizytą u dietetyka czy zrobieniem odkładanych badań lekarskich.
Próbując się oswoić z nadchodzącym zobowiązaniem i emocjami wybieramy chaotyczne dro